sobota, 30 lipca 2011

Iwostin Capillin Krem na naczynka

Co to?: Iwostin Capillin (krem na naczynka)

Cena: ok. 35zł

Z opakowania: Krem na naczynka SPF 20 Iwostin Capillin jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji wrażliwej, zaczerwienionej skóry, z widocznymi popękanymi naczynkami krwionośnymi.
Dzięki unikalnemu kompleksowi substancji aktywnych krem redukuje stopień zaczerwienienia skóry, a także działa zapobiegawczo, wzmacniając kruche naczynka krwionośne oraz chroniąc skórę przed promieniowaniem UV.
Preparat zawiera zielony pigment, który neutralizuje zaczerwienienie skóry.
Krem zawiera fotostabilne flirty UVB: SPF 20 / UVA: 10, Esculoside i witamine C.
Zaleca się stosowanie dwa razy dziennie.

Skład: Auqa, Iwonicz Aqua, Cetearyl Alcohol, Polysorbate 60, Octyl Methoxycinnamate, Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol, Isopropyl Palmitate, Glycerin, C12-15 Alkyl Benzoate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ethoxydiglycol, Vitis Vinifera Oli, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Glyceryl Stearate, Esculin, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloydimethyl Taurate Copolymer, Squalane, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Buthylparaben, Propylparaben, Tocopheryl Acetate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Disodium Edta, PEG-8, Tocopherol, Ascorbic Acid, Ascorbyl Plamitate, Citric Acid, Cl 77288


Opakowanie: Prosta, wygodna tubka. Na opakowaniu bardzo wyraźnie wytłoczona data przydatności.

Zapach: Ładny, delikatny, kremowy. Przypomina mi delikatniejszą wersję Bambino :)

Konsystencja: Przyjemna, jedwabista. Bardzo szybko się wchłania, więc jest idealny pod makijaż.

Działanie: Pięknie nawilża twarz, zielony pigment odrobinę maskuje zaczerwienienia, ale nie ma co liczyć, że zasłoni pęknięte naczynka. Nie zauważyłam też aby czerwone pajączki się zmniejszyły.

Wnioski: Bardzo przyjemny nawilżacz pod codzienny makijaż. Dobrze mi się go nosi, ponieważ nie zostawia tłustej warstwy a jedynie delikatną ochronną otoczkę. Wielki plus za SPF 20 i UVA 10, które dodatkowo zabezpieczają buzię przed złym wpływem promieni słonecznych. Czy to jest must have dla naczynkowców? Pewnie nie, ale dobrze jest wierzyć, że ten Esculoside faktycznie „wzmacnia napięcie naczynek w skórze”.

piątek, 29 lipca 2011

Sephora, flashy liner waterproof

Dzień trzeci (i ostatni) testów kredek na linię wodną.  Na którą stawiacie?

Nazwa: Sephora, flashy liner waterproof

Cena: ok. 20zł

Kolor: 09 flashy pink

 
Bez kredki
Z kredką Sephora
Opakowanie: Śliczny różowy kolor kredki (jako opakowania, oczywiście) ładnie prezentuje się pośród reszty moich ołówków.  Turkusowe napisy, mimo iż błyszczące, są dobrze widoczne i nie zmazują się.  Napisy (po francusku i angielsku) mówią nam do czego służy kredka, jaki ma kolor i jaka jest gramatura, czyli wszystko czego nam trzeba J

Zapach: Niewyczuwalny

Konsystencja: Miękka i bezproblemowa. Na linii wodnej musimy się troszkę namachać, by wydobyć kolor.

Pigmentacja: Kredka jest perłowa, przez co nieco mniej napigmentowana. A może inaczej: jest perłowa, dobrze napigmentowana, ale przez to, że odbija światło gorzej ją widać.

Trwałość: U mnie wytrzymuje ok. 5 godzin, czyli całkiem nieźle, jako rozświetlacz pod łuk brwiowy i w wewnętrznym kąciku oka trzyma się cały dzień.

Wnioski: Jest to moja ulubiona kredka na linię wodną. Na jej ogromny plus idzie fakt, że jest wodoodporna i długo się trzyma. Kolor jest kwestią sporną, jednym się spodoba różowy połysk, inni powiedzą, że podkreśla przekrwione i zmęczone oczy. Ja lubię ten kolor bo wg mnie rozświetla i ożywia spojrzenie.

czwartek, 28 lipca 2011

Pastelowy mani

W taką brzydką i mało letnią pogodę postanowiłam postawić na kolor. Ba! Nawet nie jeden kolor :) Podoba się Wam?
W słońcu
W cieniu
Z lampą

Użyte lakiery:
Fiolet: Essence Cute as  Hell, kolor: 04 Date me!
Róż: Essence Cute as Hell, kolor: 03 Not just cute
Niebieski: Wibo Express Growth, kolor: 158
Zielony: MIYO Nailed it!, kolor: Kiwi
Żółty: MIYO Nailed it!, kolor: Peacock

środa, 27 lipca 2011

Catrice Kohl Kajal Pencil "White"

Drugi dzień testowania kredek na linię wodną. Tym razem Catrice w kolorze białym.

Bez kredki
Z kredką Catrice

Kolor: White (biały)

Opakowanie: Estetyczna biała kredka, której kolor opakowania sugeruje kolor produktu (bardzo przydatne). Na kredce napis „Precyzyjna i miękka. Do podkreślania oczu” w języku niemieckim, francuskim i angielskim – szkoda, że nie ma polskiego.

Zapach: Niewyczuwalny

Konsystencja: Idealna! Jest miękka i aksamitna, nie mam najmniejszych problemów z nakładaniem jej na linię wodną.

Pigmentacja: Bez zarzutów, na skórze jako rozświetlacz łuku brwiowego i wewnętrznego kącika wystarczy jedno pociągnięcie, na linię wodną parę merdnięć i pojawia się mleczny kolor.

Trwałość: Kredki na linii wodnej się mnie nie trzymają. Catrice trzyma się u mnie góra 2 godziny :(
Jako rozświetlacz siedzi na swoim miejscu ok. 5 godzin

Wnioski: Bardzo ją lubię, ale tylko pod łuk brwiowy i w wewnętrznym kąciku oka. Podobnie jak w przypadku Stili, mam wrażenie, że ta biel, mimo że mleczna mocno się odznacza przy nałożeniu na linię wodną. Zważając na cenę (ok. 10zł) można ją kupić dla próby, zawsze znajdziemy dla niej jakieś zastosowanie (np. jako gryzak dla kota :)).

wtorek, 26 lipca 2011

Stila kajal eye liner "Topaz"

Dzisiejszym postem rozpoczynam moją krótką, bo trzydniową (czyli trzypostową :)) serię o kredkach na linię wodną. Zainspirowały mnie moje dwie ulubienice, czyli Kobietka, która pisała ostatnio o kredce Inglota i Kleo, która w komentarzu do wyżej wymienionego posta zapytała o jakąś dobrą kredkę pomagającą podkreślić i optycznie powiększyć oko. Może razem uda Nam się znaleźć ideał? Piszcie swoje propozycje :)

Bez kredki
Z kredką Stila "Topaz"
Kolor: Topaz (cielisty beż wpadający w brzoskwinię). Ten kolor zupełnie do mnie nie pasuje, okropnie odcina się od koloru mojej skóry i gałki ocznej (wygląda to bardzo nienaturalnie).

Opakowanie: Baaardzo długa (niestety nigdzie nie znalazłam gramatury) srebrna kredka z uroczymi kwiatuszkami. Kolor kredki przedstawiony jest na końcówce, co pomaga w identyfikacji odcienia. Nie posiada strugaczki.

Zapach: Niewyczuwalny.

Konsystencja: Niezwykle miękka, aksamitna. Nie ma z nią żadnych problemów przy rozprowadzaniu oprócz tego, że lubi zostawać na dolnych rzęsach. Malowanie nią kreski na linii wodnej jest przyjemne i mało stresujące – jedno pociągnięcie i gotowe.

Pigmentacja: Świetna! Mam ochotę wypróbować więcej kolorów tej kredki.

Trwałość: Muszę przyznać, że troszkę się zawiodłam. Kredka na linii wodnej trzyma się u mnie około godziny, po czym dość nierównomiernie znika (w wewnętrznym kąciku oka :/). Nie testowałam jej na ustach ani na górnej powiece, więc w tym temacie się nie wypowiadam.

Wnioski: Po wszechogarniającym szale na „Topaz” Stili oczekiwałam czegoś lepszego. Rok temu byłam gotowa ściągać ją ze Stanów za duże pieniądze. Całe szczęście, że w pewnym momencie o niej zapomniałam i nasz kontakt wznowił się przypadkiem w TK Maxie za niewielkie pieniądze (ok 40zł za zestaw z kredką, cieniem i kremem tonującym). Tak jak już wspominałam chętnie zapoznałabym się z innymi kolorami tej marki, niekoniecznie na linię wodną.

poniedziałek, 25 lipca 2011

Weselny mani Sprawdzanki

Hej Kochane

Dzisiaj trochę o Sprawdzankowych weselnych paznokciach. Nie jestem pazurkową mistrzynią, ale ten mani naprawdę trudno spartolić :) Jako, że sukienka miała dość prosty krój chciałam nadać mocnego, wyrazistego akcentu jednemu detalowi, padło na paznokcie.

  1. Malujemy płytkę paznokcia delikatnie różowym lub bezbarwnym lakierem (to nie ma znaczenia, ponieważ i tak kolor przykryjemy grubą warstwą brokatu)
  2. „Maczamy” paznokieć ze świeżo pomalowanym lakierem w kupce brokatu z talerzyka (możemy również wysypać brokat na paznokieć prosto ze słoiczka/buteleczki/saszetki np. za pomocą pędzelka)
  3. Otrzepujemy paznokieć z nadmiaru brokatu
  4. Malujemy paznokieć dwiema warstwami lakieru nawierzchniowego (tzw. top coatu)
  5. Opcjonalnie na jednym paznokciu możemy dodać trzy „brylanciki”, tak dla funu :)

I to wsio, pazurki świetnie się prezentują zarówno w świetle dziennym jak i sztucznym, cały czas coś na efektownie miga. Polecam zmieszać parę kolorów brokatu, w moim przypadku była o czerń, srebro i róż (różu oczywiście najwięcej :)).

piątek, 22 lipca 2011

Gdzie Sprawdzanka?

Jako, że jutro jadę na ślub mojej przyjaciółki a obiecałam dodawać posty codziennie, wrzucam Wam moją małą Przeszkadzankę :). Zdjęcia można nazwać bloopersami, bo wszystko odbywało się w moim jakże profesjonalnym studio podczas swatchowania białej kredki z firmy Catrice.
Jak widzicie praca z Polą to sama przyjemność. Jako, że jest profesjonalistką uznała, że ona także powinna przetestować kredkę na wypadek gdyby któraś z czytelniczek zapragnęła pogryźć skuwkę :)


Urocze czyż nie? Fotogeniczność ma po swojej pani :)

MAC Mineralize Skinfinish Natural - porównanie kolorów, recenzja

Dzisiaj porównanie kolorów pudru mineralnego MAC „Mineralize Skinfinish Natural”.


 Kolor:
  • Medium (chłodny, naturalny beż, bezdrobinkowy) - 10g
  • Medium Plus (ciepły, naturalny beż, bezdrobinkowy) - 10g
Opakowanie: Zgrabna puderniczka z czarną matową obudową, delikatnymi drobinkami wtopionymi w plastik i przezroczystym szkiełkiem, dzięki któremu widzimy co zawiera opakowanie. Na spodzie widnieje naklejka, zawierająca takie informacje jak: nazwa koloru, nazwa produktu, nr serii, ilość produktu w opakowaniu.

Zapach: lekko pudrowy, praktycznie niewyczuwalny, w teorii bezzapachowy.

Konsystencja: Podczas gdy odcień „Medium Plus” jest miękki i mocno kruszący się, tak odcień „Medium” jest zdecydowanie bardziej zbity, trudniejszy do nałożenia na pędzel i twarz. Mam wrażenie, że „Medium Plus” łatwiej stapia się ze skórą dając naturalniejszy wygląd. „Medium” osiada na włoskach na twarzy i bez dociskania go pędzlem z gęstym włosiem może wyglądać nieco nienaturalnie. Sam w sobie jest niezwykle aksamitny.

Pigmentacja: Kolor jest delikatnie widoczny na twarzy, nieodpowiednio dobrany odcień może „zrobić krzywdę”. Fajne jest to, że puder możemy spokojnie nakładać na „gołą” skórę, nawet bez podkładu pokrywa naczynka, drobne niedoskonałości (i jak podpowiada Sprawdzankowa Mama nie wchodzi w zmarszczki :)).

Trwałość: U mnie na twarzy trzyma się ok. 7 godzin, przy czym ja nie mam większych problemów ze świeceniem się skóry. Myślę, że na skórze tłustej, przy odpowiednim nakładaniu puder będzie się trzymał ok. 5 godzin.

Wnioski: Jest to zdecydowanie mój ulubiony puder do twarzy. Ciemniejszy odcień należy do mojej Mamy, która jest w nim absolutnie zakochana. Jego ogromną zaletą jest duży wybór naturalnych kolorów, dzięki czemu każdy zajdzie coś dla siebie. Mimo iż razem z Mamą kupowałyśmy pudry w tym samym czasie (ok. pół roku temu), mojego zdaje się być dużo więcej (przypuszczam, że w przypadku maminego pudru jest to sprawka mocnego kruszenia się produktu podczas aplikacji na pędzel), jednak obie możemy powiedzieć, że jest on bardzo wydajny.
Zdecydowanie minusem jest cena (ok. 130zł), ale za efekt jaki daje jestem w stanie to przeboleć. Dodatkowo możemy ponarzekać na brak lusterka i puszka, które w przypadku poprawek bardzo by się przydały.

Na deser odsyłam Was do bardzo ciekawego artukułu z pudrami w roli głównej :)
KLIK